W sercu Kopenhagi powstała niezwykła instalacja, która zamienia odpady w energię, a zarazem służy mieszkańcom jako miejsce rekreacji. CopenHill łączy nowoczesną technologię z odważną architekturą i pokazuje, że infrastruktura przemysłowa może stać się częścią miejskiego życia. W tym artykule przyglądam się, jak działa ten wyjątkowy zakład i co sprawia, że stał się symbolem innowacyjnego podejścia do gospodarowania odpadami.
CopenHill, czyli Amager Bakke, to kopenhaska elektrociepłownia, która przetwarza odpady komunalne na prąd i ciepło, a zarazem przyciąga mieszkańców na swój dach. Skoro już zahaczamy o ten temat to Sprawdź, jak poprawnie zaklasyfikować odpady izolacyjne. Zakład otwarto w 2019 roku; zaprojektowało go duńskie biuro BIG, kierowane przez Bjarkego Ingelsa. Zamiast odgradzać obiekt od miasta, architekci urządzili na dachu stok, trasy spacerowe i punkt widokowy.

Rocznie do 36-metrowego silosu trafia około 590 tysięcy ton odpadów. Dwa piece spalają je w temperaturze bliskiej 1000°C. Powstałe ciepło ogrzewa wodę, a para napędza turbiny produkujące prąd. Dzięki układowi kotłów, wymienników i zbiorników zakład dostarcza ciepło około 90 tysiącom gospodarstw domowych oraz energię elektryczną do miejskiej sieci.
CopenHill działa w ramach szerszego systemu: do kopenhaskiej sieci ciepłowniczej podłączono około 99 proc. domów. Miasto pozyskuje ciepło także z biomasy i innych źródeł, a ponadto rozwija energetykę wiatrową, fotowoltaikę, pompy ciepła i magazynowanie energii. Spalanie odpadów nie rozwiązuje jednak problemu ich nadmiaru — dlatego warto przede wszystkim ograniczać zakupy, ponownie używać przedmiotów i segregować surowce. Zobacz inny artykuł, w którym pojawił się podobny wątek.
227 tysięcy ton CO₂ i stok na dachu: energia z odpadów z bliska
Zanim gazy trafią do atmosfery, instalacja oczyszcza je za pomocą filtrów i urządzeń kontrolujących zanieczyszczenia. Spalanie nadal powoduje jednak emisję CO₂. W 2026 roku zakład wyemitował około 227 tysięcy ton tego gazu, a po uwzględnieniu emisji unikniętych dzięki produkcji energii — około 144 tysięcy ton. Operator rozwijał technologię wychwytywania i składowania CO₂, która mogłaby przejąć znaczną część emisji, lecz wymaga dużych inwestycji.
Na dachu przez cały rok działa stok z syntetyczną nawierzchnią, więc można z niego korzystać bez śniegu i mrozu. Dostępne są również trasy spacerowe i biegowe, a przy elewacji znajduje się około 85-metrowa ściana wspinaczkowa. Ze szczytu widać Kopenhagę, port i most Øresund, a przy dobrej pogodzie także szwedzkie wybrzeże. Na ścieżki i punkt widokowy wstęp jest bezpłatny; sprzęt do jazdy można wypożyczyć na miejscu.
CopenHill pokazuje, jak miasto pozyskuje energię, i nie ukrywa, że jej produkcja ma swoją cenę. Zakład budzi krytykę ze względu na koszt i skalę, a do działania potrzebuje stałych dostaw odpadów — czasem także z Wielkiej Brytanii i Niemiec. Łączy produkcję energii z przestrzenią publiczną, ale przypomina też, że nawet efektowna technologia nie zastąpi ograniczania emisji i oszczędnego gospodarowania zasobami.
Narciarski stok na dachu spalarni, czyli rekreacja w nieoczywistym miejscu

W Kopenhadze można wjechać wyciągiem na dach spalarni i zjechać na nartach — bez gór, mrozu i świeżego śniegu. CopenHill, czyli Amager Bakke, przetwarza odpady komunalne na prąd i ciepło dla tysięcy gospodarstw domowych. Na dachu działa całoroczny stok z syntetyczną nawierzchnią, więc można szusować niezależnie od pogody. Zielona trasa, zakręty i widok na port wyróżniają ten zjazd od wyprawy w Alpy.
Duńska pracownia BIG zaprojektowała kompleks tak, by infrastruktura techniczna służyła także mieszkańcom. Oprócz stoku znajdziemy tu tor saneczkowy, ścieżki spacerowe i biegowe, punkt widokowy oraz wysoką ścianę wspinaczkową. Jak już poruszamy ten temat to sprawdź, gdzie bezpiecznie wyrzucić ładowarkę. Trasa na szczyt prowadzi obok panoramy Kopenhagi, portu i mostu Øresund; przy dobrej widoczności widać także szwedzkie wybrzeże. Najpierw warto wejść na górę pieszo, a potem zjechać nad działającą spalarnią.
Spacer po zielonych tarasach i wspinaczka nad miejską infrastrukturą
CopenHill oferuje atrakcje także osobom bez nart. Można spacerować po zielonych tarasach, odwiedzić punkt widokowy lub wspinać się po przystosowanej do tego elewacji. Sprzęt narciarski wypożyczymy na miejscu, a ścieżki i punkt widokowy są bezpłatne. Dzięki temu dach zakładu przemysłowego pełni również funkcję parku, miejsca treningu i tarasu nad miastem.
Pod strefą rekreacyjną działa zakład, który przetwarza odpady i dostarcza ciepło do kopenhaskiej sieci ciepłowniczej, zasilającej zdecydowaną większość budynków miasta. Systemy ograniczają zanieczyszczenia, a charakterystyczna instalacja wypuszcza pierścienie pary, zwracając uwagę na emisję dwutlenku węgla. CopenHill nie ukrywa przemysłowego zaplecza — pozwala przyjrzeć mu się z bliska i pokazuje, jak można wykorzystać przestrzeń miejską w nietypowy sposób.
Ciekawostka: Pierścienie pary unoszące się nad CopenHill to część instalacji artystycznej — każdy symbolizuje tonę wyemitowanego dwutlenku węgla, dzięki czemu niewidzialna emisja staje się widoczna.
CopenHill jako architektoniczna ikona otwarta dla mieszkańców
CopenHill, czyli Amager Bakke, łączy przemysł z miejskim życiem. Zaprojektowana przez duńskie biuro BIG elektrociepłownia przetwarza odpady komunalne na prąd i ciepło, a jej dach służy rekreacji. Zakład może przyjąć około 400 tys. ton odpadów rocznie; wytworzona energia zasila kopenhaską sieć ciepłowniczą i tysiące domów.
Zamiast zamkniętego gmachu mieszkańcy zyskali miejsce dostępne na co dzień. Na pochyłym dachu działa całoroczny stok narciarski z syntetyczną nawierzchnią, trasą saneczkową i odcinkami o różnym poziomie trudności. Można wypożyczyć sprzęt, poćwiczyć jazdę lub podziwiać port i panoramę miasta. Zielony stok nad nowoczesną instalacją energetyczną tworzy niezwykły kontrast.
Spokojniejszy wypoczynek zapewniają ścieżki spacerowe i biegowe, zielone tarasy oraz punkt widokowy. Wzdłuż elewacji biegnie ściana wspinaczkowa o wysokości około 85 metrów. Z dachu widać Kopenhagę, port i most Øresund, a przy dobrej pogodzie także szwedzkie wybrzeże. Sam wszedłem na górę i zobaczyłem, jak przemysłowy dach zmienia się w miejską promenadę — ten widok zostaje w pamięci.
Spacer po dachu, trening i spektakularne pierścienie pary

Na spacerowe części dachu i punkt widokowy wstęp jest bezpłatny. Dlatego CopenHill służy zarówno turystom, jak i mieszkańcom, którzy przyjeżdżają tu rowerem lub autobusem, by trenować, odpocząć na świeżym powietrzu albo przyjrzeć się budynkowi. Projekt pozwala zobaczyć, jak zakład przetwarza odpady na energię, a infrastruktura staje się częścią codziennego życia miasta.
Uwagę przyciąga instalacja, która wypuszcza widoczne pierścienie pary, symbolicznie przypominające o emisjach dwutlenku węgla. Dzięki temu temat klimatu staje się bardziej namacalny. CopenHill nie rozwiązuje wszystkich środowiskowych wyzwań Kopenhagi, ale pokazuje, że technologia, architektura i rekreacja mogą współistnieć w jednym miejscu, a obiekt użyteczny dla miasta może stać się jego rozpoznawalnym symbolem.
Ambitne plany klimatyczne Kopenhagi i kontrowersje wokół spalania odpadów
Kopenhaga od lat przekłada cele klimatyczne na konkretne działania. W 2009 roku wyznaczyła sobie cel neutralności węglowej do 2025 roku. Od 2005 roku ograniczyła emisje terytorialne o około 75 proc., choć liczba mieszkańców wzrosła o jedną czwartą. Nie osiągnęła celu w terminie, głównie z powodu emisji z transportu i spalarni. Teraz władze liczą na dalsze postępy dzięki wychwytywaniu CO₂, a do 2035 roku chcą, by miasto pochłaniało więcej dwutlenku węgla, niż emituje.
Zmiany widać na ulicach: około 45 proc. podróży do pracy i szkoły mieszkańcy odbywają rowerem. Służy im blisko 400 kilometrów tras oraz mosty zaprojektowane dla jednośladów. Miasto rozwija też metro i transport publiczny, a autobusy zamierza zelektryfikować. Ponadto sadzi drzewa, zazielenia dachy i place oraz zatrzymuje wodę opadową w parkach i ogrodach deszczowych. To ważne zabezpieczenia po powodzi z 2011 roku, która spowodowała szkody przekraczające 800 milionów euro.
Najbardziej widowiskowym symbolem tych ambicji jest CopenHill, czyli Amager Bakke — elektrociepłownia przetwarzająca odpady komunalne na prąd i ciepło. Zakład zaopatruje w energię tysiące domów, a na jego dachu mieszkańcy mogą korzystać ze stoku narciarskiego z syntetyczną nawierzchnią, tras spacerowych i biegowych oraz punktu widokowego. Na elewacji działa wysoka ściana wspinaczkowa. Duńskie biuro BIG przekształciło obiekt przemysłowy w atrakcję miejską. Doceniam odwagę tego pomysłu, choć efektowna architektura sama nie rozwiąże problemów klimatycznych.
Ciepło z odpadów ma swoją cenę: emisje i import śmieci
W CopenHill odpady spalają się w dwóch piecach w temperaturze około 1000 stopni Celsjusza, a uzyskane ciepło i prąd trafiają do miejskiej sieci. Prawie wszystkie kopenhaskie budynki korzystają z ciepła sieciowego, wytwarzanego także z biomasy i odnawialnych źródeł energii. Zwolennicy spalarni wskazują, że nowoczesne filtry ograniczają zanieczyszczenia, a spalanie może być lepsze niż składowanie, które prowadzi do powstawania metanu. Krytycy podkreślają jednak, że instalacja emituje CO₂ i może osłabiać motywację do ograniczania odpadów oraz rozwijania recyklingu.
Kontrowersje budzi również skala zakładu: CopenHill importuje śmieci, między innymi z Wielkiej Brytanii i Niemiec, aby pracować z pełną wydajnością. Władze i operatorzy uznają instalację za potrzebną, ale krytycy wskazują na jej wysokie koszty i nadmierną wielkość. Wychwytywanie i składowanie CO₂ mogłoby niemal wyeliminować emisje, wymaga jednak publicznego wsparcia i dużych nakładów. CopenHill pokazuje więc zarówno potencjał odzysku energii, jak i to, że spalanie nie zastąpi ograniczania ilości śmieci.
Ten sam kompromis widać w całej strategii miasta. Kopenhaga rozwija energetykę wiatrową i fotowoltaikę, energooszczędne budynki oraz transport rowerowy, ale nadal mierzy się z ruchem samochodowym i wysokim śladem węglowym konsumpcji. Jej doświadczenie pokazuje, że cele klimatyczne wymagają nie tylko technologii, lecz także zmian codziennych nawyków — od sposobu podróżowania po ograniczanie marnotrawstwa. CopenHill może dostarczać ciepło i przyciągać nietypową formą, ale bardziej zielona przyszłość wymaga przede wszystkim, by do pieca trafiało coraz mniej odpadów.
Źródła:
- https://trego.pl/post/copenhill-w-kopenhadze-spalarnia-ktora-stala-sie-atrakcja-miasta
- https://wydarzenia.interia.pl/interia-blizej-swiata/news-le-monde-kopenhaga-czyli-marzenie-o-miescie-zdekarbonizowany,nId,7778689
- https://www.sempergreen.com/pl/knowledge/next-generation-cities-competing-to-become-the-worlds-most-sustainable/








